Jest taki etap w zleceniu fotograficznym, za którym przepadam 🙂 To sama końcówka – złożenie wszystkiego, owinięcie w bibułkę, zapakowanie tak, aby po otwarciu zrobić: ach…
Szybka sesja zdjęciowa na drewnianym stole  – nawet mój pomocnik się załapał na obecność 🙂 Zobaczcie!